Wstęp
Apulia, znana również jako Puglia, to region we Włoszech, który kryje w sobie wiele niezwykłych skarbów. Od urokliwych miasteczek, przez malownicze wybrzeża, aż po bogatą kulturę i tradycję kulinarą – Apulia jest miejscem, które zaspokoi oczekiwania nawet najbardziej wymagających podróżników. W tym wpisie zabiorę Was w naszą podróż po tym magicznym regionie, odkrywając jego najpiękniejsze zakątki, lokalne specjały oraz niepowtarzalną atmosferę.
Planując podróż do Apulii, warto pamiętać o kilku praktycznych wskazówkach. Najlepszym czasem na odwiedzenie regionu jest wiosna i jesień, kiedy temperatura jest przyjemna, a tłumy turystów mniejsze. Warto również wynająć samochód, aby móc swobodnie poruszać się po regionie i dotrzeć do mniej dostępnych, ale niezwykle urokliwych miejsc.
Apulia, nasz plan na 5 dni autem
- Bari
- Monopoli
- Alberobello i Poligiano a Mare
- Matera
- Lecce i Porto Cesareo
Bari
Niewątpliwie najprostszym i najszybszym sposobem podróżowania z Krakowa jest bezpośredni lot do Bari. Po wylądowaniu na lotnisku wypożyczyliśmy samochód i ruszyliśmy w stronę historycznego centrum miasta. Auto zostawiliśmy na wielopoziomowym parkingu przy Via Napoli, obok sklepu sieci Euro Spin. Następnie już pieszo, nadmorską promenadą Corso Vittorio Emanuele II, dotarliśmy nad morze, gdzie zjedliśmy naszą pierwszą włoską przekąskę: kanapkę z ośmiornicą. Było to świetne wprowadzenie do lokalnych smaków.
Kanapki z ośmiornicą w Mastro Ciccio.
Kuchnia apulijska to prawdziwa uczta dla podniebienia. Region ten słynie z prostych, ale wyjątkowo smacznych potraw, które opierają się na lokalnych składnikach. Oliwa z oliwek, świeże warzywa, owoce morza i różnorodne sery to tylko niektóre z produktów, które dominują w apulijskiej kuchni.
Po krótkim odpoczynku, deserze i obowiązkowym espresso w Martinucci Laboratory na Piazza Mercantile rozpoczęliśmy zwiedzanie uliczek Starego Miasta. Dotarliśmy do Bazyliki św. Mikołaja, w której znajduje się między innymi grób królowej Bony Sforzy – ważne miejsce nie tylko dla wiernych, ale i miłośników historii. Dalej odkrywaliśmy coraz węższe zaułki, aż trafiliśmy na słynną „ulicę makaronów”, gdzie panie domu wyrabiają pastę na oczach przechodniów.
Ulica makaronów Arco Basso
W Bari można trafić na prawdziwą feerię barw w postaci kolorowych makaronów, które od razu przykuwają wzrok. Miejscowe gospodynie przygotowują je często na oczach przechodniów, wykorzystując naturalne barwniki, takie jak szpinak czy suszone pomidory. Dzięki temu makarony mają nie tylko oryginalny wygląd, ale też dodatkowy, wyrazisty smak. Jednym z najbardziej znanych dań jest orecchiette – małe, uszka z makaronu, które najczęściej podawane są z brokułami, czosnkiem i anchois.
Jeśli szukać kulinarnej pamiątki z podróży, te wielobarwne pasty to doskonały wybór.
Wieczorem ruszyliśmy do Monopoli, gdzie mieliśmy zarezerwowany apartament.
Monopoli
Apulia to nie tylko zabytki, ale także przepiękne krajobrazy. Region ten słynie z długiego wybrzeża, które oblewa Adriatyk i Morze Jońskie. Białe plaże, klify i krystalicznie czysta woda przyciągają turystów z całego świata. Z tego względu jako punkt odniesienia naszych podróży wybraliśmy miasteczko Monopoli odległe około 40 km na południe od Bari.
Miasteczko ma dwa oblicza. Najstarsza część z gęstą siecią wąskich uliczek, które wieczorem wypełniają się światłem lamp i zapachem jedzenia z małych restauracji. Brak samochodów sprawia, że spacer między bielonymi fasadami i nad samym morzem pozwala poczuć spokojny rytm południa. Kilka kroków dalej zaczyna się nowsza część z prostokreślnym układem ulic i niewielkimi kwartałami. Choć budynki są tu w wielu miejscach nadgryzione przez czas i słońce, układ przypominający miasta Dominikany czy Meksyku ma swój surowy urok – zwłaszcza w popołudniowym świetle.








Apartament La Finestra su Santa Lucia zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem na portalu booking.com, trochę „w ciemno”, ale okazało się to świetną decyzją. Świadomie wybraliśmy nowszą część Monopoli – do starego centrum auta nie mają wjazdu, a planowaliśmy codzienne wycieczki samochodem po okolicy. Parkowanie pod budynkiem było niekiedy wyzwaniem ale szybki dojazd do głównych dróg i zaledwie kilka minut spacerem do historycznych uliczek sprawiły, że lokalizacja była strzałem w dziesiątkę.
Nasz apartament mieścił się w zabytkowym dimora storica i był świeżo po remoncie. W Apulii takie odrestaurowane mieszkania to często dawne domy kupieckie z XVIII–XIX w., wzniesione z lokalnego wapienia (tufo, carparo). Ich charakterystyczną cechą są klasyczne kubełkowe sklepienia i bardzo grube mury.
Mieszkanie miało dwie wygodne sypialnie, łazienkę i niewielką, ale dobrze wyposażona kuchnię, więc z naddatkiem wystarczało na 3-osobowy wypad. Miłym zaskoczeniem okazało się prywatne patio na dachu z leżakami i prysznicem – idealne miejsce na poranną kawę albo wieczorny relaks z lampką wina, najlepiej Primitivo di Manduria czy Negroamaro, które doskonale komponują się z apulijskimi potrawami.
Jeszcze milej wspominamy gospodarza, pana Massimo. Przywitał nas lokalnymi smakołykami i butelką wina, od razu czuliśmy się jak u znajomych. Był pomocny na każdym kroku, a drobne różnice językowe tylko dodawały uroku wspólnym rozmowom i żartom.
Każdego poranka budziliśmy się wcześnie i szliśmy do Il Forno delle Meraviglie po świeżą focaccię, panzerotti (rodzaj smażonych pierogów nadziewanych serem i pomidorami) i rogaliki. Piekarnia jest nieduża, ale słynie z chrupiących wypieków, które znikają z półek jeszcze przed południem. Następnie kierując się kilka kroków dalej, do Caffè Roma przy bramie prowadzącej do starego miasta, zamawialiśmy espresso, cappuccino i świeżo wyciskany sok pomarańczowy, dorzucając jeszcze pasticciotto na drogę . Z całym „prowiantem” wracaliśmy na nasze dachowe patio i jedliśmy śniadanie w porannym słońcu, planując kolejne wypady po Apulii.
Alberobello i Poligiano a Mare
Do Alberobello dotarliśmy standardowo – samochodem; poza sezonem znalezienie wolnego miejsca tuż przy centrum zajęło nam dosłownie kilka minut. Miejscowość słynie z trulli – bielonych, okrągłych domków z kamiennymi, stożkowymi dachami. Powstawały od XVII w. z luźno układanych płyt wapiennych bez zaprawy. Według miejscowej tradycji można je było w razie potrzeby szybko rozebrać, by obejść podatek od stałej zabudowy nakładany przez Królestwo Neapolu. Dziś dwa historyczne kwartały – Rione Monti i Aia Piccola – są wpisane na listę UNESCO i wciąż zamieszkane. Kręte uliczki między ponad tysiącem trulli wyglądają trochę jak scenografia z baśni, ale to normalne, żywe osiedle z kawiarenkami, warsztatami rękodzieła i małymi hotelikami.
Lecce
Apulia to region o bogatej historii, której ślady można znaleźć na każdym kroku. Od czasów starożytnych Greków i Rzymian, przez średniowieczne zamki, aż po barokowe kościoły – każdy okres zostawił tutaj swoje piętno. Spacerując uliczkami miast takich jak Lecce można poczuć ducha minionych epok i podziwiać architektoniczne arcydzieła, które przetrwały wieki.
Lecce, nazywane często „Florencją południa”, słynie ze swojej barokowej architektury. Warto tu odwiedzić Bazylikę Świętego Krzyża, która zachwyca bogato zdobioną fasadą.

